Moments

May 13, 2016

approved RnR - blog 2

Spring season is in its full bloom and it feels like Los Angeles just couldn’t get any prettier. I appreciate every single day I get to spend here, trying to go to as many new places I can and really get to know the city. You’ve been following my journey for a while now and you know I’ve been to many cities, spent more time in ones and less in the others. And there’s nothing else I love more than the feeling of being a little bit lost and confused in a city I don’t know and just slowly getting to explore it on my own. Travelling and documenting my travels is way more than a passion for me. It has always been my entire life, something that I strive for. I’ve decided to make my life a never ending journey and even though I know that one day I will settle down, my mind will not. Being curious ­ of the new places, new people, of the world ­ is the most precious thing in life. Being curious has led to every good decision I made, every single trip I took. It has led me to those moments of pure thrill and happiness, when I stand with a camera in my hand in a place I don’t really know yet. Those tiny moments have make my life the best I’ve dreamt of. Wearing Calvin Klein class watch.

approved RnR - blog 3 and Facebookapproved RnR - blog 4

ph. Green Gaskell / in collaboration with Calvin Klein

Black

May 09, 2016

IMG_8836editblog

I swear to God, posing or – may I rather say in my case attempting to posing – is one of the most awkward things I get to do in my life regurarly. Even though I’ve been doing it for eight years now, your girl will never be a model material. I mean, just look at the first photo, what the hell is this pose. If you’re wondering why I’m touching my head with the right hand while bending the left hip, I’m here to tell you – that’s the most fanciest my poses get. And yes, I also haven’t been looking too much straight to the camera lately (since I definitely got a mole’s eyes syndrome and whenever I look into the camera, I look like this, no exaggeration) and I’m sporting ‘I don’t know there’s somebody here taking photos of me, so I’m just gonna stare at the floor and smile’ pose.

Przysiąc mogę, że pozowanie – a raczej w moim przypadku rozpaczliwe próby pozowania – to jedna z najbardziej niezdarnych czynności, których regularnie podejmuję się w moim życiu. Czas nijak wpływa na moje obycie z aparatem (tak, osiem lat już minęło). Może minąć nawet i trzydzieści więcej, modelki ze mnie nie będzie. Weźmy nawet dzisiejsze otwierające zdjęcie – co to za poza, nie wie nikt. Jeśli zastanawiacie się, czemu trzymam się za głowę prawą ręką, a wypinam się lewym biodrem, to śpieszę z odpowiedzią, że tak właśnie pozuję. I tak, ostatnio mało kiedy patrzę bezpośrednio w aparat (a to dlatego, że dostałam jakiegoś syndromu krecich oczu i za każdym razem, kiedy próbuję spojrzeć w obiektyw, wyglądam tak – i nie jest to wyolbrzymienie). Zamiast patrzenia w aparat, przybrałam więc pozę ‘Nie wiem, że ktoś tu jest i robi mi zdjęcia, pooglądam sobie więc podłogę i uśmiechnę się przy tym”.

IMG_8841editblog

There’s no doubt if I could choose only one color for the rest of my life it would black. Unlike posing, wearing black comes naturally. Sheer tanktop, Mom jeans, heels and you’re ready to go. Speaking of Mom jeans…They’re probably my favorite jeans at the moment. They’re relaxed and super laid-back and since I usually pair them with white sneakers, I thought I’d see if they go so well with high-heels too. Hope you’re having a wonderful start of the week and I’ll see you soon! x

Wątpliwości nie ma, że jeśli miałabym wybrać jeden kolor na całe życie, byłby to czarny. W przeciwieństwie do pozowania, noszenie czarnych ubrań przychodzi naturalnie. Lekki top, Mom jeans, buty na obcasie i jest się gotowym. Ah, Mom jeans. To ostatnio moje ulubione spodnie. Słyszałam, że niektórzy nazywają je najbrzydszymi spodniami świata – nie wiem, kto taką głupotę wymyślił. Zazwyczaj łączę je z białymi tenisówkami, dlatego dzisiaj pomyślałam, że zobaczę jak wyglądają w trochę innym klimacie. Mam nadzieję, że świetnie rozpoczęliście ten tydzień i do zobaczenia niedługo! x

 IMG_8842editblog2IMG_8850editblogIMG_8837editblogIMG_8835editblog

wearing

second-hand top (similar here)

Topshop MOTO Mom jeans

RAYE heels via Revolve

Spring Time

Apr 26, 2016

IMG_8503editblog2IMG_8509editblogIMG_8505editblogIMG_8506editblogIMG_8504editblogIMG_8507editblog

Who knew one day I would be wearing snakeskin boots but yep, here I am. I found them one day in Wasteland –  a little bit more expensive type of a normal thrift shop. God only knows why their prices can get so ridiculous at times, but your girl gotta admit – they’ve got some good good stuff. Knowing what I know (that this is not a place where you buy 10 tshirts for 3 bucks each), I was prepared to leave with only one or two things if I get lucky. Saw these boots, fell in love, been wearing them ever since. And since I’m trying to wear more things outside my comfort zone (and that is, as we all know, white, grey, black and denim), I’m taking baby steps  and starting with accessories (occasionally I’ll throw a vibrate red/orange dress on that will hurt your eyes if you stare at it for too long). Anyways, what else is new…I’m going to the Broad today, finally! – I’ve been wanting to go there since my first trip to California, exactly in October. Then in December, I came here for the second time and Green could book the tickets no sooner than for the end of April. So yeah, that’s been a few months of waiting. It’s better be good. Oh, and thanks for all the music recommendations from the last post!  And oh #2 – don’t think this top from today’s post was easy to wear – I’m not casually touching my shoulder in the picture number four – I am literally securing the strap so the whole blouse doesn’t fall down and that’s what I did the entire day. Loose blouse problems.

Kto by przewidział, że pewnego dnia będę nosić buty ze skóry węża (sztucznej lol), ale oto właśnie w nich sobie stoję. To owoc wyprawy do Wasteland pewnego słonecznego dnia – trochę zawyżonego cenowo typu tutejszego ciucholandu. Bóg może tylko wiedzieć, czemu niektóre rzeczy są wyceniane w tak śmieszny sposób, ale trzeba przyznać, że mają sporo sporo dobrych rzeczy. Wiedząc, co wiem (tj, że to nie miejsce, gdzie wyjdę z dwoma worami ubrań, jak to mam w zwyczaju, jeśli chodzi o ciucholandy), byłam przygotowana na zakup jednej lub dwóch ubrań, jeśli mi się poszczęści. Zobaczyłam buty, miłość się narodziła i od tamtej pory, noszę je częściej niż prawdopodobnie powinnam. I jako że próbuję trochę wyjść ze swojej ubraniowej strefy komfortu (a to, jak można zaobserwować jest biały, szary, czarny i jeans), pomyślałam, że drobne kroki mogę zacząć od akcesoriów (okazjonalnie wrzucając na siebie czerwoną/pomarańczową suknię, która razi w oczy, jeśli człowiek się na nią za długo patrzy). Co jeszcze z nowości…Dzisiaj jadę nareszcie do Broad Museum – chciałam się tam wybrać od mojej pierwszej wizyty w LA, czyli w październiku. W grudniu byłam tu drugi raz i wtedy bilety można było zabukować nie wcześniej niż na koniec kwietnia. Trochę miesięcy czekania się na nazbierało. A, mega dzięki za wszystkie linki do piosenek pod poprzednim postem! I “A!” numer dwa – nie myślcie, że bluzka z dzisiejszego wpisu była łatwa do noszenia – na zdjęciu numer cztery nie dotykam sobie spontanicznie ramienia, tylko poprawiam głupie ramiączko żeby się nie zsunęło, a z nim cała bluzka. 

wearing

Windor top

Pull&Bear jeans

vintage boots

Rodeo Dr

Apr 21, 2016

IMG_8433a
Just checking in quickly from the sunny Rodeo Drive! I’m currently on the hunt  for some new music cause I’ve realized I’ve been listening to the same 5 songs for more than I can remember so if you have any song recommendations  (soundcloud links are more than welcomed!) let me know pls <3

Dzisiaj szybko się melduję ze słonecznego Rodeo Drive ;) Aktualnie jestem w poszukiwaniu nowej muzyki, bo zorientowałam się, że słucham w kółko pięciu tych samych piosenek, więc jeśli macie jakieś dobre linki (soundcloud bardziej niż mile widziany) dawajcie znać :) 

IMG_8423aIMG_8432aIMG_8437

wearing

NBD top from Revolve

vintage shorts

Afternoon in Downtown LA

Apr 15, 2016

IMG_8144aIMG_8143a IMG_81832

After being sick for almost three weeks, I feel like I gained a brand new appreciation for being able to sleep the entire night without waking up and being able to leave the house without getting fever three times a day. Yesterday, as I’m celebrating being a healthy person again, together with Green we spent a nice afternoon in Downtown LA.  I love this part of the city – maybe because I do have a thing for tall building and it’s always been a dream of mine to live in a tiny apartment with the view of a busy metropolis (yep, I’ve been watching too many episodes of Friends, as always).  And yeah, since I hadn’t have washed my hair in a couple of days (I conseqently keep killing all the glamour that ever had place on this blog), I decided to sport my new hat for the first time – I actually wasn’t sure if I would be able to pull it off without looking like a smashed mushroom, but I think I did OK. And what’s more important, I don’t have to worry about doing my hair anymore.

Po prawie trzytygodniowej chorobie, bardzo doceniam fakt, że mogę już przespać całą noc bez budzenia się o trzeciej nad ranem.  A nawet, mogę wyjść z domu i obejdzie się bez dreszczy i gorączki. Wczoraj, jako że celebruję powrót do żywych, razem z Greenem wybraliśmy się do Downtown LA. To jedna z moich ulubionych części tego miasta – może dlatego, że zawsze gdzieś mi się tam marzyło żyć w mieszkaniu z widokiem na zatłoczone ulice metropolii (tak, podczas choroby zrobiłam sobie maraton Przyjaciół). Dostać się do Downtown jest trochę trudno – a raczej po prostu żmudno, bo korki w tę stronę wieżowców są niemiłosierne, ale warto tu się wybrać raz na jakiś czas. A, i swoją premierę miała wczoraj nowa czapka – z prostego powodu niemytych włosów (zabiłam już chyba właśnie jakiekolwiek ostatki ‘glamouru’, jakie kiedykolwiek jakimś cudem miały miejscu tu na blogu). Miałam wątpliwości, czy nie skończę w tej czapce jak spłaszczony grzyb, ale wydaje mi się, że wyszło całkiem OK. 

IMG_8103

We stopped for a quick work & coffee session at Verve coffee shop on Spring Street. It’s a really cool spot but just to let you know – they don’t serve any foods there (I wouldn’t recommend going there on an empty stomach lol). After your done with your breakfast or lunch though – stop there for some coffee or juice. Definitely one of my favorite places in LA.

Zatrzymaliśmy się na krótką sesję z laptopami i kawą w Verve coffee shop na Spring Street. To świetna miejscówka, ale niestety nie serwują w ogóle jedzenia  – nie polecam więc wycieczki tam na pusty żołądek ;) Serwują za to 10 typów soków na wielkiej tacy, więc co kto lubi. 

IMG_8140

 

I’ll never get tired of these views.

IMG_8184

 

wearing

Windsor hat

Windsor dress

Tesco backpack (similar here)

Page 1 of 7412345...102030...Last »